sadzimy krzaczki
Kiedy geodeta wytyczał nam dom byliśmy przekonani, że budujemy na najbardziej płaskiej części działki. Konieczność zrobienia właściwego podjazdu spowodowała, że wzdłuż podjazdu a obok garażu pojawiła się skarpa, którą trzeba było zagospodarować. Obecnie po wielu wysiłkach, okładaniu skarpy agrotkaniną, zabezpieczaniu jej wszelkimi możliwymi sposobami, by nie odfrunęła z pierwszym wiatrem (dom jest na lekkiej górce i czasem jak wieje to głowy urywa) i posadzeniu tak z setki roślin wygląda tak. Niestety tylko ciężkie klocki drewna oraz kołki do styropianu trzymają całośc na miejscu. Szpilki sprzedawane przez producenta agrotkaniny niestety nie zdają egzaminu. Po pierwszych wiatrach zdmuchiwane były błyskawicznie i zbieraliśmy je tylko z podjazdu. Za jakieś 5 lat wszystko powinno zarosnąć zielenią. Tak twierdzą ogrodnicy. Na skarpie zasadziłam tawulca, jałowiec płożący, dwa rodzaje irgi i berberysu, oraz niskie tuje (kulki) i świerk karłowaty.
Abyście mogli docenić wysiłek włożony w ten efekt, wcześniej otoczenie prezentowało się tak:
Komentarze