Czy robiąc zakupy wykończeniowe zawsze siętrzeba nabiegać i jak sobie już człowiek coś upatrzy, to może się okazać, że tego nie ma? Ostatnia jak do tej pory wyprawa do sklepów miała zaowocować kupnem dwóch grzejników łazienkowych z osprzętem. Po zlustrowaniu internetu i wstępnych wyborach wybrałam się do Leroy Merlin. Grzejnik, który na zdjęciach w internecie wyglądał ok na żywo nie był już taki ładny i zbyt odstawał od ściany, co było nie do przyjęcia w naszej małej łazience. W kwestii koloru miałam sporą dowolność, bo kolor dekorów na ścianie dawał jakieś tam pole manewru. Po dość długim zastanowieniu - bo ważny był nie tylko rozmiar, kolor ale i typ mocowania i umiejscowienia rur wybór padł na jeden model w dwóch kolorach i wielkościach:

Grafit strukturalny (mniejszy) do małej łazienki i morski strukturalny (większy) do dużej łazienki. I kiedy już udało mi się dopaść pana z obsługi, który pomoże zlokalizować grzejniki na regałach i dobrać od nich zawory i grzałki... okazało się że mogę kupić tylko grafitowy, bo morski jest tylko na ekspozycji - czyli wisi 5 metrów nad ziemią i nie mogą go sprzedać. Ale mogę jechać na drugi koniec miasta (15km) do drugiego marketu i tam kupić, bo mają 2 sztuki. Uprzejmy pan zarezerwował mi go telefonicznie. Po dokupieniu zaworów (175 zł - przy czym fliziarz powiedział, że chyba nie będą pasować i chyba będe je musiała zwrócić...) oraz grzałki (205zł) pojechałam po drugi grzejnik. Na miejscu poprosiłam o dobranie zaworów. Miły pan z obsługi powiedział, że tego typu nie mają na stanie, ale mogę jechać... tak - z powrotem do tego poprzedniego marketu, gdzie już dziś byłam, albo do trzeciego, który jest w mieście (10km w jeszcze inną stronę).
Osobną kwestią jest to, że grzejniki są np. produkowane w kolorze "morski strukturalny" ale zaworów w tym kolorze nie uświadczysz. Są grafitowe, więc choć w jednej łazience będą dopasowane kolorystycznie. O grzałkach innych niż białe lub chromowane też można zapomnieć...
Pomijam też fakt, że kolor "grafit" i "morski" to raczej kolory "brązowy grafit" i "chmura gradowa", bo barwy morza (no chyba, że sztormowego) to raczej on nie przypomina :)


Komentarze