Śnieżny zaprzęg na stepach Bengalu...
Kto wybierał już farby do swojego domu zapewne domyślił się, że o tym ten wpis będzie.
Podejrzewam, że ulubioną lekturą producentów farb jest słownik języka polskiego. Marketingowcy wymyślają nazwy otwierając słownik na dowolnej stronie celując palcem w kartkę na chybił-trafił. Nie da się inaczej uzasadnić wyboru niektórych nazw...
Pomijam już fakt, że co producent to inna nazwa, że w każdym markecie dana farba ma inny odcień na wzorniku i lepiej kupić za 2-3 złote próbkę farby, żeby się potem nie zdziwić efektem końcowym.
Pomysł na ściany w domu polegał na tym, żeby w każdym z trzech sypialni jedną ze ścian wytapetować, przeciwległą do niej ścianę pomalować na kolor do tapety pasujący. W salonie wytapetować jedną ze ścian, a kolorem potraktować kominek.
W naszym wypadku trzeba było więc dobrać:
1. odcień bieli do pomalowania wszystkich sufitów
2. inny odcień jasnej ale nie tej co biały sufit farby do pomalowania salonu, kuchni z jadalnią i korytarzy
3. czterech różnych kolorów farby na jedną ścianę w każdej sypialni oraz w salonie - przy czym kolor miał pasować do tapety już zakupionej.
Po wielu wizytach przy regałach z farbami, zakupie kilkunastu próbek farb nadszedł wreszcie dzień, w którym inwestorka wraz z dziećmi w przedostatnim dniu roku kupiła 57,5 litra farby i przewiozła je swoim kompaktowym trzydrzwiowym samochodem do domu :)
W efekcie zaplanowane jest by wszystko co ma być "białe" było malowane Magnatem:
salon: tapeta ugepa J67904 Just Like It + magnat + beckers
sypialnia: tapeta bootique nr 17776 + beckers moonstone
Pokój córki: tapeta PS International kod 5619-20 + farba magnat C39
Pokój syna: fototapeta star wars 8-493 + magnat C2
MISSION COMPLETED :)
I niech moc będzie ze mną! :) Następne wyzwanie: płytki do łazienek, płytki na podłogę w całej części dziennej domu oraz deska barlinecka do trzech sypialni...
Komentarze