grunt to... porządny grunt :)
W czwartek Inwestor zajechał na budowę zadowolony, z bagażnika wypakował baniaki jak na załączonym zdjęciu, dwa spore pędzle i stwierdził, że w sobotę pojawi się fachowiec od elewacji, ale zanim się pojawi, to trzeba zagruntować powierzchnię (dwukrotnie!), żeby klej dobrze trzymał i kamień z elewacji nie odpadł.
Teoretyczny wolny piątek Inwestorki zamienił się w piątek bardzo pracowity. Zakupiłam stosowne wiadro malarskie, wałeczek i 2-metrowy kijek i ruszyłam do pracy. Po raz kolejny ucieszyłam się, że mamy w salonie duże okno tarasowe, więc odpada nieco powierzchni do malowania, ale i tak było tego sporo. Inwestor po powrocie z pracy zachęcony moimi narzekaniami i marudzeniem że mnie już ręce bolą pomógł co prawda przy dwóch ścianach, ale i tak 3/4 pracy to moje wykonanie. Grunt w jesiennym słońcu dość szybko wysychał, więc musiałam malować dość szybko, żeby nie zapomnieć w którym miejscu już było malowane, a gdzie jeszcze nie :)
Komentarze